U około 15% chorych na raka płuca rozpoznaje się raka drobnokomórkowego, a rokowanie w tym przypadku jest szczególnie złe. Mediana czasu przeżycia całkowitego w tej grupie chorych nie przekracza 8 miesięcy. Jakość życia chorych na raka płuca ścia do obciążonych tą chorobą pacjentów. Wopie ­ ce nad chorymi na nowotwór jego przyczyna traci bowiem na znaczeniu. Najważniejsze jest podmio­ towe, holistyczne traktowanie chorego uwzględ­ niające zarówno kliniczne, jak i psychologiczne aspekty schorzenia nowotworowego [2]. Konopie mogą być skuteczne na przykład w redukcji mdłości i wymiotów, do których przyczynia się chemioterapia czy radioterapia. Medyczna marihuana na raka przepisywana jest również, gdyż redukuje ból, który często powoduje nowotwór lub jego leczenie. Z niektórych badań na tkankach i zwierzętach wynika ponadto, że kannabinoidy Stowarzyszenie RakujeMy Jak Chcemy to organizacja działająca w Poznaniu, oddana idei pomocy chorym na raka piersi. Pracujemy z pełnym oddaniem, aby droga chorych na raka dziewczyn i wszystkich potrzebujących dookoła była łatwiejsza. Nasze cele to między innymi: Prowadzenie grupy wsparcia na FB. Organizowanie webinarów z ekspertami w Świąd jest powszechnym, choć często lekceważonym objawem raka trzustki i na różnych etapach choroby odczuwa go od 80 do 100 proc. pacjentów z występującą żółtaczką. Swędzenie nie ustępuje i obejmuje całą skórę. Według badań żółtaczka jest charakterystycznym objawem raka trzustki, któremu towarzyszy świąd i Najtrudniejsza jest terapia w przypadku raka potrójnie ujemnego, występującego u ok. 10 – 15 proc. kobiet chorych na raka piersi. Mimo wzrostu świadomości, badań przesiewowych pozwalających wykryć chorobę we wczesnym stadium, nowoczesnych możliwości terapeutycznych, wiele kobiet choruje na zaawansowanego raka piersi. ZkSr. Piszę, ponieważ chcę, aby wszyscy w podobnej sytuacji – nie tracili wiary i nadziei. Bóg istnieje i pomaga, trzeba tylko wypracować sobie właściwy z Nim sposób komunikacji. Uważam, że nic w życiu nie dzieje się przez przypadek. Trzeba żyć pełnią życia i brać to, co ono nam oferuje – nawet wtedy, gdy nam się to nie podoba. Trzymajcie za mnie kciuki. To początek mojej nowej drogi w uzdrawianiu mojego ciała. Poniższy wpis pochodzi z bloga prowadzonego przez Panią Marzenę. „Z przykrością muszę stwierdzić, że z dnia na dzień przybywa coraz więcej osób, które się dowiadują, że są chore na raka. Wielu z nich myśli, że rak to wyrok. Rzeczywiście choroba ta zbiera wielkie żniwo, ale z obecną wiedzą medyczną i naturalną można ją uznać za chorobę przewlekłą! W dodatku z rakiem można żyć lepiej… już widzę jak się pukacie w głowę i zastanawiacie czy nie mam przerzutów do mózgu ;). Najgorsza jest oczywiście informacja, która jest potężnym zaskoczeniem. Najpierw pojawia się niedowierzanie, ból, gniew, bezsenne noce… Ja też przez to przechodziłam i myślę, że wielu z Was również. Dopóki nie uzmysłowisz sobie, że masz wpływ na swoje życie i zdrowie Twój umysł nadal będzie produkował setki negatywnych myśli. Choroba ta z jednej strony jest doświadczeniem bardzo trudnym, a z drugiej konfrontuje, a przede wszystkim wymaga zmian. Zmiany te powodują, że jesteś w stanie przekroczyć swoje schematy i ograniczenia. Dzisiaj z perspektywy czterech lat życia z tą bulwą wszystkie zmiany jakie się pojawiły były tylko na lepsze. Nie da się o tym zapomnieć, ale da się żyć bez udręczenia! Odkryjesz, że zaczynasz cieszyć się każdym momentem, docenisz rzeczy, które kiedyś wydawały Ci się oczywiste, zmieni się hierarchia wartości. Jeśli do diagnozy zależało Ci na sukcesie i powodzeniu, to po okazuje się, że dostrzegasz dobro, miłość, prawdę, piękno. Zaczynasz zauważać to, na co kiedyś nie zwracałeś (-aś) uwagi. W dalszym etapie dochodzisz do tego samego wniosku co ja. Choroba zmienia Twoje życie na lepsze. Burzy stare stereotypy i pozwala zobaczyć siebie w innym świetle. To jest doskonały impuls żeby się zatrzymać i dokonać refleksji. Czy ja rzeczywiście żyję czy tylko biegnę przez życie uganiając się za wszelkimi dobrami i wygodami? Czy żyję w zgodzie ze swoimi wartościami czy zostały one gdzieś daleko zapomniane? Podsumowując im bardziej żyjesz pełnią życia i radością, tym bardziej nie ma w Twoim życiu miejsca na chorobę. Przemyśl to!” Marzena Czyżowicz, autorka bloga WALKA Z RAKIEM „Od dziecka marzyłam żeby zostać lekarką wojskową. Dlaczego tak? Myślę, że to wpływ między innymi filmu czterej pancerni i pies. Zawsze w swoich zabawkach miałam igły, strzykawki i jedną lalkę, która musiała znosić wszystkie zabiegi. Były też i misie ale niestety wypchane trocinami i po wstrzyknięciu setek zastrzyków z wody były do wyrzucenia 🙂 W ciągu dalszych lat moja świadomość ukształtowała się na tyle, że wiedziałam na pewno na czym będzie polegała moja praca. Pierwszego poważnego wyboru musiałam dokonać po maturze – dostałam się na wydział lekarski i na pielęgniarstwo. Wtedy miałam duży dylemat, ale teraz po 20 latach stwierdzam, że mój wybór był zdecydowany i trafny. Zostałam pielęgniarką. Uwielbiam pracę z ludźmi, lubię im pomagać, wysłuchać, doradzić. Choroba jest stanem, gdzie każdy z nas oczekuje zrozumienia, ciepła drugiego człowieka i opieki. Wtedy czuje się silniejszy, zmotywowany i rusza do walki z chorobą. Wystarczy jednak jedno małe zwątpienie i wszystko runie, jak przysłowiowy domek z kart. Nie pracuję sama. Jest ze mną zawsze mój Anioł Stróż. To prawda, że czasami się nie rozumieliśmy, nasze drogi się mijały, teraz jest pełna współpraca. Nawet wtedy gdy czuję, że zaczyna mi brakować cierpliwości, albo natłok pracy nie pozwala na poświęcenie tyle czasu choremu ile pacjent wymaga, On sprowadza mnie do pionu i po chwili już wpadam na dobre tory. Przyjaciel to za małe słowo. Jest dla mnie najważniejszy, jest moim przewodnikiem, pocieszycielem, nauczycielem i ogniwem z Bogiem. Wiele zniesie. Zdążyłam już się o tym przekonać, gdy dowiedziałam się, że mam raka. Ja służba zdrowia, osoba, która opiekuje się chorymi ma raka? Przecież to niemożliwe. To naprawdę mnie dotyczy??! Gniew, płacz, ból, niedowierzanie. Wykrzyczałam to mojemu Aniołowi i usłyszałam… ciszę. Cisza, aż dzwoniła mi w uszach. Pomyślałam: no tak jak się krzyczy, to wtedy się nie słyszy co ktoś ma do powiedzenia. Powoli spływał na mnie spokój. Jednak nie do końca. Jeszcze miałam nadzieję, że badanie histopatologiczne wyjdzie dobrze. Pierwsze wyszło źle, ale może nastąpiła pomyłka. Zdarza się prawda? Jednak nie tym razem. Tak nie było. To Rak i koniec kropka. Kiedy już pogodziłam się z diagnozą zaczęłam się modlić i rozmawiać z moim Aniołem. Zaczęłam od tego, że moja choroba jest po coś. Z jednej strony rozważałam krzyk mojego ciała, coś jest nie tak, że pojawił się objaw w postaci raka, a z drugiej strony doświadczenie. Pracując z osobami z rakiem zawsze mówię proszę się nie martwić, teraz są różne możliwości, zdobycze medycyny radzą sobie z wieloma przypadkami. Mówiłam to w formie pocieszenia, a teraz z moim doświadczeniem może będę bardziej przekonująca. Może właśnie to tak ma być? Kiedyś czytałam o terapeucie, który pracował z narkomanami. Żeby ich zrozumieć i im pomóc skutecznie też przeszedł przez narkomanię i odwyk. Może to na tym polega?! Prawda przyszła bezlitosna. Rak się potwierdził. Jednak dzięki ogromnemu wsparciu bliskich i znajomych ta diagnoza już nie była tak druzgocąca jak pierwsza. Wtedy pomyślałam, że w życiu miałam wiele wyzwań więc i to muszę podjąć. Raczej nie należę do osób, która się poddają łatwo. Znowu modlitwa i rozmowa z Aniołem żeby nie był złośliwy i żebym nie musiała brać chemii… Wierzę w to, że nic nie dzieje się przypadkowo. Spotkałam znajomego, lekarza od tego momentu moje życie obróciło się o 180 stopni. Już wiedziałam, że walkę podejmę i mam zamiar ją wygrać. Czemu to spotkanie było tak ważne? Mój nazwijmy go Szaman uświadomił mnie w tym co już do mnie doszło, ale nie całkiem. Rak to nie choroba, to wołanie ciała o pomoc. Trzeba w takim razie działać żeby nie było za późno. Niekoniecznie metodami konwencjonalnymi. No cóż takich metod nie znałam. Słyszałam gdzieś tam o noni, wilka korze, ale żadnych konkretów. Rady Szamana potraktowałam jako kolejne zlecenie lekarskie. To wszystko podtrzymywało mnie na duchu i dawało choć odrobinę kontroli nad moim życiem. Od tego czasu oprócz życia normalnego zaczęłam zajmować się zabijaniem komórek nowotworowych. To kolejna moja praca która ma zwiększyć szanse na przeżycie. Mam dla kogo żyć. Mam męża, syna, chrześniaki, psa, przyjaciół, znajomych, pacjentów. Cudownych przyjaciół, którzy się zwarli w szeregi i stanęli za mną murem. Czego można więcej oczekiwać? Czy to nie jest największy dowód wiary i miłości bliźniego? Uświadomiłam sobie , że życie jest bezcennym darem o który troszczymy się dopiero wtedy, gdy go tracimy. To wpływa w sposób decydujący na to, jak myślimy. Nagle straszliwie ważne staje się to, żeby żyć właściwie, w każdym znaczeniu tego słowa. Rozumiesz, że twoje szanse na dożycie starości znacząco się zmniejszyły. Słynna maksyma carpe diem nabiera osobistego wymiaru. Optymizm to kolejny mój sprzymierzeniec. Ja zawsze patrzę na wszystko w różowych kolorach, nawet wtedy, gdy wydaję się, że jest źle, bardzo źle. Zaczęłam od stwarzania rakowi środowiska zasadowego. Warzywa , owoce , kąpiele zasadowe, woda zasadowa. Skąd woda? Z jonizatora, który otrzymałam w prezencie od przyjaciół. Od Szamana zestaw ziół i wiele wiele cennych wskazówek, a przede wszystkim nadzieję i siłę dam radę 🙂 Moja modlitwa została wysłuchana. Okazało się, że to co noszę w sobie jest mało złośliwe i na dzień dzisiejszy nie potrzeba podawać chemii. Dopiero jak coś zacznie się dziać. Niestety jest w fatalnym miejscu nieoperacyjnym i szanse na zabicie go chemią też są niewielkie. Można go tylko powstrzymać lub nieco zmniejszyć. Z tą radosną wiadomością podzieliłam się najpierw z moim szefem. Jak usłyszał huurra nie dostanę chemii chyba spojrzał na mnie bardzo bardzo dziwnie. Myślę, że jako lekarz woli zoperować, dać chemię i zabić komórki rakowe. A tu ja cieszę się, że będę tylko pod kontrolą radiologiczną. Nie jest łatwo gotować i przygotowywać rodzinie posiłki i jeść tylko warzywa i owoce. Ale jak pomyślę, że on tego nie lubi, to uśmiech satysfakcji pojawiają się na mojej twarzy. Po co to piszę? Po to żeby wszyscy w podobnej sytuacji nie tracili wiary i nadziei. Bóg istnieje i pomaga trzeba tylko sobie wypracować właściwy z Nim sposób komunikacji. Uważam, że nic w życiu nie dzieje się przez przypadek. Trzeba żyć pełnią życia i brać to, co ono nam oferuje nawet wtedy, gdy nam się to nie podoba. Trzymajcie za mnie kciuki. To początek mojej nowej drogi w uzdrawianiu mojego ciała.” ZOBACZ: INNE HISTORIE PACJENTÓW ONKOLOGICZNYCH „Jesteś chory. Masz raka”.Te słowa większość ludzi paraliżują, wprawiają w osłupienie i swego rodzaju otumanienie. Uderzają nie tylko w samych chorych, ale również w ich najbliższych: rodzinę, przyjaciół. To czy ich dalsza egzystencja będzie tylko zwykłym wegetowaniem i czekaniem na zazwyczaj bezkompromisowe rozstrzygnięcie, czy będą żyli pełnią życia – zależy tylko od nich. Rak to wciąż dla wielu chorych wyrok. Wyrok, który w przeciwieństwie do skazania na więzienie, wszyscy chcą przedłużyć. Wyrok, który powinien trwać i trwać. Niestety zazwyczaj nie jest on długoletni. Jest krótszym, wcześniejszym dożywociem.„Gwiazd naszych wina” opowiada o losach szesnastoletniej dziewczyny chorej na raka trzustki. Lekarzom udaje się przedłużyć życie Hazel za pomocą nowoczesnych metod medycyny. Choroba dziewczyny jest jednak nieuleczalna. Z każdym dniem, zresztą jak każdy z nas, zbliża się do kresu życia. Na drodze tej nastolatki pojawia się Augustus. Poznają się na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży. Chłopak chorował na raka tkanki kostnej. Amputowano mu nogę. Jednak w przeciwieństwie do choroby Hazel, jego jest uleczalna. Tych dwoje wkrótce połączy uczucie. Staną się dla siebie kimś bardzo ważnym. Będą swoimi powiernikami. Będą dzielić troski, cierpienie, ale również chwile radości. Połączy ich również ulubiona książka Hazel. Będą chcieli poznać jej zakończenie. Być może oczekują happy endu - szczęśliwego zakończenia, którego tak pragną we własnym życiu?„Gwiazd naszych wina” ukazuje, że z rakiem można żyć pełnią życia. Jej bohaterzy, Hazel i Augustus, nie roztrząsają tego problemu. Nie zastanawiają się nad chorobą, nie stawiają pytania: „dlaczego ja?”. Nie tracą energii. Jak sam tytuł na to wskazuje – myślą, że to co ich spotkało to swego rodzaju przeznaczenie. Mimo wykańczającej ich choroby umieją cieszyć się życiem. Dają przykład ludziom chorym. Z kart książek bezgłośnie wołają: „To nie wyrok śmierci! To przebudzenie!”. Czytając tę książkę Johna Greena doszłam do wniosku, że być może taka choroba to dla niektórych zwrot w życiu na lepsze, swego rodzaju „ściągnięcie na ziemię”. Zaczynają żyć wolniej. Cieszą drobnostkami. Doceniają każdą chwilę. Człowiek niestety często dopiero w obliczu tragedii, ciężkiej choroby umie „zatrzymać się” i zacząć doceniać świat, który prawdopodobnie niedługo będzie obserwował z innej perspektywy. Oczywiście nie oznacza to, że Hazel i Augustus nie mają chwil zwątpienia. Odczuwają je! Są przecież normalnymi ludźmi, choć może on – bez nogi, a ona z butlą tlenu – na pierwszy rzut oka, tak nie wyglądają.„Gwiazd naszych wina” to książka o potrzebie miłości, potrzebie posiadania osoby, która będzie w każdej chwili, na każde zawołanie, o potrzebie posiadania przyjaciela na dobre i na złe. Autor zwrócił uwagę na relacje między osobą chorą a jej najbliższym otoczeniem. Jak mają zachowywać się ci, którzy zostaną po odejściu chorego? Jak i o czym z nim rozmawiać? Czy należy udawać, że nie ma tematu, pokryć go tabu? Czy sprawić, że to o czym wszyscy wiemy będzie niszczyło nas od środka, czy pozwolić temu wypłynąć wraz z bólem? Green zauważa również jak po śmierci najbliższej osoby trudno jest tym, którzy zostają na świecie, zwłaszcza rodzicom, którzy widzą jak ich dziecko wędruje ku wieczności, w nieznane. Jest to bardzo trudne, bo to przecież nie jest normalna kolej Green poruszył również bardzo ważny aspekt dotyczący ludzi, którzy w pewnym sensie odstają od wizerunku zdrowego, normalnego człowieka wykreowanego przez kulturę i społeczeństwo. Większość z nas widząc człowieka chorego, w jakiś sposób niepełnosprawnego, po prostu innego, nie wie jak się zachować. Często odwraca wzrok, jakby nie chcąc widzieć danego problemu. Jednak jak się okazuje ludzie chorzy, tak jak i inni w pewnym sensie wykluczeni z normalnego beztroskiego życia, chcą funkcjonować jako normalni ludzie. Są nimi. Nie chcą, by na ich widok spuszczano wzrok, odwracano twarze. Chcą być zauważani, a przynajmniej nie ignorowani. Nie chcą wyrazów współczucia, politowania w spojrzeniu innych. Green mówi nawet więcej. Na łamach swojej powieści twierdzi, że czasami tacy ludzie są dużo silniejsi od pozostałych. Doświadczani przez los zyskują ogromną siłę i wielkie bardzo mądrze napisana książka dla nastolatków i nie tylko. Porusza najważniejsze tematy, które dotyczą każdego człowieka. Mówi o miłości, zaufaniu, przyjaźni, cierpieniu i radości. O tym wszystkim, co wpisane jest w ludzką egzystencję. Green ukazuje, że ludzie chorzy, to wciąż ludzie normalni. W pewnym sensie autor oswaja czytelnika z chorobą, z rakiem. W „Gwiazd naszych wina” czytelnik odnajdzie wszystko: humor, momenty wzruszenia, chwile rozpaczy, oraz ukojenia. Z jednej strony ta książka uświadamia zdrowemu człowiekowi jak błahe są jego problemy w zderzeniu z nieuleczalną chorobą, z drugiej jest wskazówką i zastrzykiem energii dla pozostaje tylko pytanie: Czy choroba może być karą? Co jest gwiazd naszych winą, a na co sami sobie zapracowaliśmy? Dołączył: 2010-10-24 Miasto: Liczba postów: 36 8 listopada 2010, 18:03 Dziewczyny mam wielka prosbe do Was...Pojutrze moja szefowa obchodzi 50 urodziny, (mam z nia naprawde dobry kontakt ) Jest chora na raka, wyglada delikatnie mowiac nie fajnie, dlatego w tym dniu nie bede do niej szla ( niech ten dzien spedzi z najblizszymi ) postanowilam wyslac kwiaty przez poczte kwiatowa i teraz pytanie co napisac na kartce ??? Chcialabym zeby to bylo cos wyjatkowego.... Prosze o podpowiedzi Dołączył: 2010-10-14 Miasto: Esbjerg Liczba postów: 1833 8 listopada 2010, 18:06 napisałabym cytat. np taki'Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.' Dołączył: 2010-10-14 Miasto: Esbjerg Liczba postów: 1833 8 listopada 2010, 18:07 albo 'Szczęście znajduje się w tobie. Zaczyna się na dnie twojego serca, a ty możesz je wciąż powiększać, pozostając życzliwym tam, gdzie inni bywają nieżyczliwi; pomagając tam, gdzie już nikt nie pomaga; będąc zadowolonym tam, gdzie inni tylko stawiają żądania. Ty potrafisz się uśmiechać tam, gdzie się narzeka i lamentuje, potrafisz przebaczać, gdy ludzie ci zło wyrządzają.' Sowa92 8 listopada 2010, 18:10 Ja na Twoim miejscu nie pisałabym nic o chorobie... Mówię to z własnego doświadczenia...tydzień temu umarł mi dziadek właśnie na raka i bardzo nie lubił kiedy mówiło się o jego chorobie... Nawet jak babcia miała imieniny to nie mogliśmy przy nim złożyć jej życzeń, bo zdawał sobie sprawę, że to mogą być ostatnie imieniny wspólnie chcesz żeby to ładnie wyglądało, ale życzenia typu "szybkiego powrotu do zdrowia" lub "wygranej walki z chorobą" czy też "sił do walki z chorobą" mogą kogoś naprawdę zranić...Chociaż nie wiem jaki charakter ma Twoja szefowa i jak nastawiona jest na walkę z chorobą...jeden potraktuje te życzenia jako dodatkowy "kop" do walki, a drugi się podłamie...Tak naprawdę to nikt nie wie co ona bym napisała zwykłe życzenia "Udanych urodzin, spędzonych w rodzinnej atmosferze, dużo szczęścia i spełnienia najskrytszych marzeń". sweetqueenXDwrocilam 8 listopada 2010, 18:42 2 dni temu przyjechał do nas znajomy z daleka , ja widzialam go pierwszy raz , bardzo zzyty z rodzicami jak sie okazało. mama w kuchni na ucho powiedziała mi że ma raka .Siedzieli w pokoju i ojciec spytał o wyniki badan .Zapadła cicha i facet powiedział ze nie chce o tym gadac i zeby nie pytali o to wiecej..A oni odpowiedzieli że musiieli spytac bo długo sie nie widzieli...Strasznie glupia krepujaca dla obojgu sytuacja ale ona napewno nie chce w dniu urodzin myslec o chorobie - oprocz Ciebie wiele osob złozy jej zyczenia i tak jakis nieszczesny ktos jej o tym przypomni :/ zobaczysz ktos palnie taka glupote :/Dlatego Ty ładnie grzecznie wyslij kwiatki i napisz ładne życzonka :) Dziewczyny u góry podawały fajne :) najlepszy bedzie ten 1 - najkrótszy- przeczyta i miło sie usmiechnie :) Dołączył: 2010-09-17 Miasto: Szczecin Liczba postów: 5242 8 listopada 2010, 18:45 Ja tez bym nie pisała nic na temat choroby,nie życzyłabym tez zdrowia i 100 na stronach jakis ładny wieszyk który życzy radości,pomyślności itp MalaPerelka 8 listopada 2010, 19:25 Na pewno nie wspominaj o chorobie. Niech to będą życzenia urodzinowe jak dla zwykłej zdrowej osoby. No może z ominięciem niektórych kwestii, które mogą być niestosowne. Dołączył: 2010-10-24 Miasto: Liczba postów: 36 10 listopada 2010, 14:46 Wielkie dzieki dziewczyny, naprawde mi pomoglyscie :)Dziekuje raz jeszcze :* 11Agnieszka11 Dołączył: 2010-09-16 Miasto: Warszawa Liczba postów: 10 16 listopada 2010, 14:33 Może nie dokońca w temacie i nie wiem jaki to jest rak i kiedy został wykryty, ale daj jej szansę podając stronę i ten produkt co jest poniżej: Jakie są objawy raka przed śmiercią? Jak umiera się na raka? Jak rozpoznać, że choremu zostało tylko kilka godzin życia? Nie ma jednego schematu, każdy umiera trochę inaczej. Pojawienie się niektórych objawów uzależnione jest również od rodzaju nowotworu. Są jednak pewne znaki, które pozwalają nam ocenić, że choremu nie zostało dużo czasu. Pierwsze sygnały, że to naprawdę już niedługo, można zaobserwować od 48 do 72 godzin przed śmiercią. Jakie są objawy raka przed śmiercią? Jak umiera się na raka? Jakie są objawy śmierci na raka? Jak rozpoznać, że choremu zostało tylko kilka godzin życia? Prawdopodobieństwo, że również my będziemy szukać odpowiedzi na to pytanie wzrasta z każdym rokiem. Badacze z Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) doszli do wniosku, że do 2030 r. na świecie zapadalność na nowotwory złośliwe wzrośnie średnio o 75 procent. Spis treściRak: objawy nadchodzącej śmierci - osłabienie i zmęczenieRak: objawy nadchodzącej śmierci - brak apetytu i pragnieniaRak: objawy nadchodzącej śmierci - zmniejszenie perfuzji (przepływu) krwiRak: objawy nadchodzącej śmierci - siność siatkowata Pierwsze objawy raka trzustki Rak: objawy nadchodzącej śmierci - osłabienie i zmęczenie Osłabienie i zmęczenie to pierwszy wyraźny objaw nadchodzącej śmierci. Zdarza się, że chory tuż przed opadnięciem z sił jest bardzo pobudzony, staje się aktywny, chce się ubrać, wyjść na zewnątrz, próbuje samodzielnie wykonywać czynności, przy których chwilę wcześniej potrzebował pomocy. Może pojawić się agresja. Bywa, że kontakt z chorym staje się utrudniony, bo ma on splątane myśli, omamy, problemy z wysłowieniem się, bełkotliwą mowę. Często ten okres aktywności kończy się dość nagle, chory opada z sił, wycisza się i zasypia. Rak: objawy nadchodzącej śmierci - brak apetytu i pragnienia Brak apetytu, niechętne przyjmowanie płynu, to kolejny objaw nadchodzącego końca. Jedną z przyczyn jest na pewno to, że chory przestaje odczuwać smaki, a jego błony śluzowe są bardzo wysuszone, bo oddech jest przyspieszony, a chory oddycha przez usta. Na brak apetytu ma wpływ to, że w tym okresie zanika odruch połykania, a układ trawienny powoli się wyłącza. Nie należy chorego zmuszać ani do jedzenia, ani do picia. Pamiętać jednak należy, że karmienie przez kroplówki może być przyczyną obrzęku płuc i kłopotów z oddychaniem. Dlatego tak ważne jest częste (co 10-15 minut) zwilżanie ust chorego. Rak: objawy nadchodzącej śmierci - zmniejszenie perfuzji (przepływu) krwi Trzecim objawem zbliżającej się śmierci jest zmniejszenie przypływu krwi w organizmie chorego. Powoduje to spadek temperatury ciała, a przede wszystkim ochłodzenie dłoni i stóp, które zaczynają sinieć. To również czas, gdy gałki oczne zaczynają się zapadać, przy czym oczy chorego pozostają otwarte. Top ostatni moment, by chory (jeśli sobie tego życzy) przyjął księdza z ostatnim namaszczeniem). Co jeść, aby uniknąć raka? Rak: objawy nadchodzącej śmierci - siność siatkowata Siność siatkowata spowodowana jest tym, że krew nierówno wypełni, a naczynia krwionośne chorego. Jeśli nerki przestają pracować, chory nie oddaje moczu, na skórze może być wyczuwalny zapach amoniaku (mocznik przedostaje się do krwi i tkanek). Pojawia się też charakterystyczna "woskowość" skóry. Śmierć następuje zazwyczaj z powodu zatrzymania oddechu lub akcji serca. Więcej o tym problemie znajdziecie na Czytaj też: Śmierć mózgu - orzekanie. Jak stwierdza się śmierć mózgu? Żałoba - jak wesprzeć osoby pogrążone w żalu po śmierci kogoś bliskiego Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci Często mówi się dzisiaj o świadomym macierzyństwie, świadomym odżywianiu itp. Generalnie chodzi o to, żeby wiedzieć i stosować te wiedzę w życiu dla własnego zdrowia fizycznego i psychicznego. Dlaczego więc nie mówi się o świadomym chorowaniu? Szczególnie przy takiej chorobie jaką jest rak, wiedza jest istotna i potrzebna, a ja wciąż spotykam się z podejściem "wolę nie wiedzieć". Pomyślicie pewnie, że przecież to osobista sprawa każdego chorego. I będziecie mieli racje. Nie chcę nikogo tym postem urazić, ani naśmiewać się. Po prostu chciałabym, żeby wiedza na temat raka stała się bardziej powszechna, szczególnie wśród pacjentów onkologicznych. Ostatnio siedząc pod gabinetem USG rozmawiałam z pacjentką, która również czekała na badanie. Przebiegało to mniej więcej tak: - Ja to przyszłam na kontrolę, jestem po usunięciu raka - Ja też miałam raka - Ale ja miałam złośliwego! - Każdy rak jest złośliwy, proszę Pani - Ale mój był bardzo złośliwy! No i tutaj ciśnie mi się na usta: A mój był zabawny, salonowy ku*wa dowcipniś. Oczywiście nic takiego nie powiedziałam, tylko zrobiłam edukacyjną pogadankę o nowotworach. Dlaczego? Dlatego, ze uważam, iż każdy pacjent onkologiczny powinien posiadać podstawową wiedzę o swojej chorobie. Później dziwimy się, że lekarz nie odpowiada na nasze pytania. Nie odpowiada, bo sami do końca nie wiemy o co pytamy. Zdarza mi się widzieć poirytowanych pacjentów, którzy zapytali np. o sposób leczenia ich przypadku, ale tak naprawdę nie wiedzą o nim nic. Powstaje taki mniej więcej dialog: - Jaki miała Pani rodzaj raka? - Złośliwy - Pytam o rodzaj- przewodowy, zapalny, zrazikowy? - Nie wiem - A jaki stopień złośliwości? - Złośliwy...itd. Sami widzicie jak to wygląda. Jeśli pacjent nie wie to lekarz mu często nie pomoże, bo najzwyczajniej w świecie nie ma czasu na edukacje pacjentów. Oczywiście pewnie pojawią się głosy, że lekarz od tego jest. Ale proszę wziąć pod uwagę, że przeważnie trafiamy do poradni chorób sutka (w wypadku raka piersi) i tam lekarz przez kilka godzin przyjmuje kilkudziesięciu pacjentów. Gdyby każdego miał edukować z podstawowej wiedzy dotyczącej raka to wizyty trwałyby po 45 min a na wizytę czekałoby się kilkakrotnie dłużej niż dziś. Dlatego apeluję do was, drodzy pacjenci - poszerzajcie swoją wiedzę. Od czego zacząć? Masa wiedzy jest w internecie, ale każdy chyba kto korzysta z sieci wie, że nie wszystkie strony są wartościowe i możemy trafić na nierzetelne strony, dlatego warto najpierw poszukać informacji ze sprawdzonych źródeł. Na pewno polecam wam stronę ZWROTNIK RAKA, gdzie znajdziecie bardzo dużo na temat choroby oraz leczenia. Można przy tym oczywiście posiłkować się np. wikipedią, która ułatwia (przynajmniej mi) nabywanie wiedzy podstawowej. Czytam tam np. o rodzajach raka i potem wiem czego szukać dalej. Dla kobiet chorych na raka piersi polecam stronę - jest to baza wiedzy dotycząca raka piersi oraz forum dla amazonek. Możemy tam zadać również pytanie specjaliście (tylko najpierw upewnijmy się czy wiemy o co pytamy:). Możemy równiez spróbować bezpośrednio skontaktować się z fundacją czy też stowarzyszeniem, które zajmuje się grupą raków, która was interesuje (np. polecam wam bardzo Stowarzyszenie Niebieski Motyl , które prężnie działa w temacie kobiecych raków, szczególnie raka jajnika. Dziewczyny współpracują z lekarzami i instytucjami i każdemu starają się pomóc). Kolejna forma zdobywania wiedzy to tematyczne fora internetowe (patrz wyżej - amazonki chociażby) Jest wśród nas (pacjentów) wiele osób, które starają się czytać, dopytywać i przede wszystkim mają doświadczenie w chorowaniu, a jak wiadomo ono też dużo daje. Ale, żeby móc pomóc innym, trzeba mieć wiedzę i tutaj wracamy do początku. Wiem, że część ludzi boi się czytać o chorobie (na którą cierpi czy tez cierpi ktoś bliski) bo się "nakręcają", ale kochani, wiedza to klucz do wyleczenia. Dzięki niej możecie wyłapać niedopatrzenie lekarza, wyszukać badania kliniczne (w wielu ciężkich przypadkach na prawdę warto) itp. Trzeba jedynie pamiętać o RACJONALNYM, ZDROWYM MYŚLENIU, ale to już zagadnienie z psychologii, które może tez kiedyś uda mi się wam przedstawić. Stworzyłam dla was infografikę przedstawiającą nazewnictwo - to z czym wielu ludzi ma problem i wydaje mi się to najbardziej podstawowym zagadnieniem w temacie. Postaram się przekazać wam podstawowa wiedzę na temat nowotworów. Resztę mam nadzieję doczytacie sobie sami ze źródeł, które podałam wyżej oraz linków ukrytych w moich opisach (często przeklejonych prosto z wikipedii, ale nie zawsze potrafiłam to wyjaśnić własnymi słowami) 1. Czym jest nowotwór? Jest to grupa chorób, w których komórki organizmu dzielą się w sposób niekontrolowany przez organizm, a nowo powstałe komórki nowotworowe nie różnicują się w typowe komórki tkanki. Czyli nasze tkanki mutują się i powstają z tego guzki różnego rodzaju. 2. Rodzaje nowotworów: nowotwór łagodny (neoplasma benignum) nowotwór utworzony z tkanek zróżnicowanych i dojrzałych, o budowie mało odbiegającej od obrazu prawidłowych dobrze ograniczony, często otorbiony, rośnie wolno, rozprężająco (uciskając sąsiadujące tkanki), nie daje przerzutów, a po należytym jego usunięciu nie powstaje wznowa (ponowny rozrost nowotworu w tym samym miejscu) - jest całkowicie wyleczalny nowotwór złośliwy (neoplasma malignum) nowotwór utworzony z komórek o niskim zróżnicowaniu (niedojrzałych), o budowie znacznie odbiegającej od obrazu prawidłowych tkanek. Charakteryzuje się szybkim wzrostem, atypią i brakiem torebki, czym różni się od nowotworu niezłośliwego. Rozprzestrzenia się poprzez naciekanie (wrastanie między komórki) pobliskich tkanek, co upośledza ich funkcję. Naciekając naczynia limfatyczne i krwionośne, przedostaje się do ich światła. W efekcie komórki są w stanie zawędrować wraz z krwią lub chłonką w odległe miejsce organizmu, gdzie dają początek nowemu guzowi - przerzut. Uniemożliwia to efektywną terapię poprzez resekcję guza pierwotnego, z racji iż ogniska wtórne powodują nawroty choroby i pogorszenie stanu chorego, co doprowadza do śmierci. nowotwór miejscowo złośliwy (łac. neoplasma semimalignum; zwany również złośliwym miejscowo) – nowotwór o miejscowej złośliwości; charakteryzuje się co najmniej jedną z trzech cech: albo dużą masą tkankową uciskającą otoczenie, albo zdolnością naciekania i niszczenia otoczenia lub zdolnością wszczepiania. Nowotwory półzłośliwe zasadniczo nie dają przerzutów, ale dają nawroty po zabiegach operacyjnych, nawet uznawanych za radykalne. Dlatego też nowotwory półzłośliwe wymagają starannego podejścia chirurgicznego z uwzględnieniem szerokich granic wycięcia. Obraz mikroskopowy może być typowy dla nowotworu złośliwego. 3. Stopnie złośliwości (w przypadku raka sutka) I stopień złośliwości histologicznej nowotworu (grading) - G1 oznacza, że komórki rakowe przypominają prawidłowe zdrowe komórki w dużym stopniu. Raki tego stopnia są najmniej złośliwe i rosną raczej wolno. II stopień złośliwości nowotworu (grading) - G2 oznacza, że komórki rakowe przypominają prawidłowe zdrowe komórki w średnim stopniu w 3-stopniowej skali. W tym stopniu raki piersi charakteryzują się pośrednimi właściwościami między wolno a szybko rosnącymi. III stopień złośliwości histologicznej nowotworu (grading) - G3 oznacza, że komórki rakowe przypominają prawidłowe zdrowe komórki w najmniejszym stopniu. Raki tego stopnia są najbardziej złośliwe i rosną najszybciej. Na razie to by było na tyle. Nie chcę zamęczyć was zbyt dużą ilością danych na raz. Jeśli jesteście zainteresowani tematem to co jakiś czas postaram się wam przedstawić kolejne zagadnienia, ale dałam wam bazę z której idąc drogą linków dowiecie się wielu interesujących was rzeczy. Możecie zadawać pytania w komentarzach czy też pisać do mnie maile na adres: @ Pewnie zastanawiacie się co u mnie. Nie odzywałam się trzy miesiące i nagle wyskakuję z edukacyjnym postem? Cóż mam rzec. Miałam ciężki czas i przeboje z urzędami, a od kilku tygodni biegam po lekarzach, bo są podejrzenia o nawrót choroby. Póki co nic jeszcze nie wiadomo, na pewno napiszę jak będę miała 100% pewności czy zaczynam od początku czy nie. Powinno się wyjaśnić w ciągu najbliższego miesiąca. Bardziej szczegółowe informacje co jakiś czas wrzucam na swój funpage BURAK, tam odzywam się nieco częściej:) Zapraszam was również na moją nową stronę bardziej humorystyczną, dotyczacą moich zwierzaków i mnie KLUB AAA Bywajcie w zdrowiu! Anuk

blog dziewczyn chorych na raka